W wielu firmach przemysłowych, w działach związanych z produkcją pracują osoby znające nie tylko język angielski czy niemiecki, ale często również jakiś język bardziej niszowy, np. włoski. Wtedy, w przypadku gdy firma kupuje maszynę wyprodukowaną we Włoszech lub w Niemczech, często podejmowana jest decyzja, że właśnie ta osoba będzie tłumaczyć podczas pobytu techników instalujących maszynę czy podczas szkolenia operatorów i pracowników utrzymania ruchu.
Wybrany pracownik zwykle chętnie się na to godzi. Zadanie wydaje się atrakcyjne: stanowi urozmaicenie codziennych, dobrze znanych obowiązków, a także daje szansę na zaprezentowanie swoich nieoczywistych umiejętności oraz zostanie zauważonym i zapamiętanym przez przełożonych i współpracowników.
Takie rozwiązanie ma swoje niewątpliwe zalety. Ma jednak również i wady, które – przysłonięte pomysłem o zaoszczędzeniu na kosztach profesjonalnego tłumaczenia technicznego – pozostają nienazwane, niezauważone do momentu, gdy wdrożenie nie idzie tak sprawnie jak miało iść. Gdy coś jest nie tak, tylko nie bardzo wiadomo co.
Celem tego artykułu nie jest wskazanie jednego rozwiązania jako właściwego w każdej sytuacji. Chcę pokazać korzyści i ograniczenia obu opcji oraz ich konsekwencje dla organizacji projektu. Bo wybór osoby, która będzie tłumaczyć podczas wdrożenia maszyny przemysłowej, to nie tylko kwestia kosztów i znajomości języka.
O czym tutaj przeczytasz
Pracownik firmy jako tłumacz podczas wdrożenia maszyny – zalety
Oszczędność kosztów tłumaczenia technicznego
Jednym z głównych powodów, dla których tłumaczenie podczas instalacji i uruchomienia nowej maszyny powierza się pracownikowi znającemu język obcy jest możliwość ograniczenia kosztów projektu.
Rezygnacja z usług zewnętrznego tłumacza pozwala ograniczyć bezpośrednie wydatki związane z projektem. To konkretna korzyść, którą łatwo uwzględnić w budżecie. Zwłaszcza dziś, gdy niemal wszyscy potrafią się dogadać po angielsku. Pełna ocena tego rozwiązania wymaga jednak również spojrzenia na organizację pracy i dostępność pracownika, któremu powierzono tłumaczenie.
Znajomość zakładu produkcyjnego, procesu i zespołu
Kolejną niewątpliwą zaletą takiego rozwiązania jest fakt, że pracownik firmy zna profil produkcyjny zakładu, procesy realizowane na hali oraz powiązania między poszczególnymi maszynami i urządzeniami. Wie też, co konkretnie ma produkować nowa maszyna, jaką lukę operacyjną ma wypełnić i z jakimi procesami będzie współpracować po uruchomieniu. Zewnętrzny tłumacz techniczny nie ma tak całościowej wiedzy.
Tak więc w przypadku wyboru opcji „tłumaczy pracownik” odpada etap wprowadzenia specjalisty z zewnątrz (tłumacza) i wyjaśniania ogólnego zarysu rzeczywistości produkcyjnej na hali. Tłumaczenie właściwe może zacząć się praktycznie od razu. To jest duża przewaga nad osobą, która zna język, ale nie zna zakładu.
Po drugie, pracownik zna również ludzi. Wie, kto jest operatorem danej maszyny, kto odpowiada za utrzymanie ruchu, kto podejmuje decyzje, jakie są procedury w zakładzie. To rzeczywiście może bardzo ułatwiać komunikację.
Ograniczenia komunikacji technicznej podczas wdrożenia maszyny przemysłowej
Tłumaczenie podczas uruchomienia maszyny a codzienne obowiązki pracownika
Niewątpliwe zalety powierzenia pracownikowi wewnętrznemu zadania tłumaczenia komunikacji z ekipą techniczną instalującą maszynę czy ze specjalistą prowadzącym szkolenie z obsługi i konserwacji często przysłaniają jednak bardzo konkretną wadę takiego rozwiązania: jeżeli za tłumaczenie odpowiada pracownik zakładu, to kto w tym czasie wykonuje jego pracę?
Jeżeli natomiast ten pracownik ma jednocześnie wykonywać swoją normalną pracę oraz tłumaczyć, pojawia się drugi problem: ponieważ raczej się nie rozdwoi, będzie co jakiś czas wypadał ze szkolenia czy opuszczał rozmowy prowadzone na przykład przez kierownika UR i instalatorów montujących nowy nabytek. Jakaś maszyna na hali się zatrzymała? Trzeba coś sprawdzić? Ktoś potrzebuje pomocy? Pracownik idzie do swoich obowiązków. I wtedy tłumaczenie przestaje być procesem ciągłym.
Natomiast tłumacz jest dostępny właśnie po to, żeby tłumaczyć. Nie ma równolegle stanowiska operatora, mechanika czy technologa, do którego musi wrócić.
Znajomość języka obcego a precyzja komunikacji technicznej w projektach przemysłowych
Drugim problemem jest jakość przekazu. I nie chodzi tutaj o to, że pracownik nie zna języka. Może go znać bardzo dobrze. Mógł spędzić w danym kraju wiele lat i teraz doskonale sobie radzi w codziennej komunikacji po włosku czy po niemiecku. Problem polega na tym, że znajomość języka potrzebna na co dzień nie jest tym samym co umiejętność precyzyjnego przekazania złożonej informacji technicznej.
Podczas prac przy rozbudowie parków maszynowych liczy się bowiem nie tylko to, czy uczestnicy znają język drugiej strony, ale również to, czy wszystkie informacje zostaną przekazane bez zniekształceń i we właściwym kontekście. Jak naprawdę wygląda tłumaczenie ustne podczas uruchomień maszyn i szkoleń w firmach przemysłowych? Pokazuję to w osobnym artykule, opisującym specyfikę komunikacji w rzeczywistych warunkach przemysłowych.
Trudność może pojawić się wtedy, gdy trzeba bardzo dokładnie przekazać warunki, wyjątki lub zależności między kolejnymi zdarzeniami. Szczególnie interesujące są sytuacje hipotetyczne: „Jeżeli podczas wykonywania tej operacji wystąpi X, pod warunkiem że wcześniej wystąpiło Y, należy…” Zawodowi tłumacze są przyzwyczajeni do rozbierania takich wypowiedzi na części i pilnowania zależności logicznych. Osoba, która dobrze radzi sobie w codziennej komunikacji, nie zawsze ma doświadczenie w przekładaniu tak złożonych wypowiedzi. W efekcie może zrobić coś bardzo naturalnego: uprościć komunikat.
I w normalnej rozmowie to jest zaleta.
Podczas szkolenia technicznego jest to jednak wadą, bo uproszczenie języka może oznaczać uproszczenie informacji.
Trudno wskazać pasujący do wszystkich sytuacji moment, w którym uproszczenie idzie za daleko i gubi istotny element informacji, okrawając ją ze skomplikowanych, a jednak istotnych szczegółów. W komunikacji technicznej podczas wdrożenia i uruchomienia maszyn zagranicznych znaczenie mogą mieć właśnie te elementy, które w zwykłej rozmowie łatwo uznać za drugorzędne: warunki, wyjątki czy ograniczenia. Natomiast w projektach przemysłowych istotny jest nie tylko sam przekaz informacji, lecz także transfer wiedzy, którą producent przekazuje użytkownikowi razem z maszyną.
I tu dochodzimy do bardzo ciekawego punktu, jakim jest odpowiedzialność za komunikację w projekcie przemysłowym.
Odpowiedzialność za przekazywanie informacji technicznych
Powierzenie pracownikowi roli tłumacza oznacza również powierzenie mu zadania, którego skutki mogą wykraczać poza zwykłe rozmowy między współpracownikami. Od tego, jak przekaże informacje o obsłudze, ograniczeniach czy sytuacjach awaryjnych, może zależeć sposób, w jaki zostaną one zrozumiane przez pozostałe osoby. Czy pracownik ma świadomość tej roli i czuje się przygotowany do jej pełnienia? Czy w razie ewentualnych błędów i nieścisłości jest gotowy do przyjęcia na siebie odpowiedzialności?
Sama znajomość języka nie oznacza jeszcze, że pracownik ma świadomość wszystkich wymagań związanych z przekazywaniem informacji, ani że czuje się przygotowany do pełnienia takiej funkcji.
Znajomość jednej maszyny a doświadczenie w projektach przemysłowych
Na koniec jeszcze jedna kwestia, umykająca uwadze osób decydujących, że będzie tłumaczyć pracownik. Mam tu na myśli asymetrię kompetencji.
Pracownik może świetnie znać produkcję, ale nie znać całego zakresu kompetencji producenta. Producent przyjeżdża natomiast jako specjalista od konkretnej maszyny. Może używać terminologii, której pracownik wcześniej nie spotkał. Może odwoływać się do określonych rozwiązań konstrukcyjnych, parametrów, funkcji sterownika, procedur bezpieczeństwa itd.
Tłumacz techniczny z doświadczeniem przy uruchomieniach maszyn przemysłowych różnych producentów może dysponować szerszym doświadczeniem językowym i terminologicznym niż osoba, która na co dzień posługuje się językiem obcym w jednym środowisku zawodowym. Nie musi znać konkretnej maszyny przed rozpoczęciem projektu, aby korzystać z wiedzy zdobytej podczas wcześniejszych realizacji.
Podsumowanie: kto powinien odpowiadać za komunikację podczas wdrożenia maszyny?
Tłumaczenie komunikacji w międzynarodowym projekcie przemysłowym nie ogranicza się do przekazywania wypowiedzi pomiędzy dwoma językami. Jej celem jest również transfer wiedzy od producenta maszyny do jej użytkownika, tak aby informacje przekazywane podczas instalacji, uruchomienia i szkolenia mogły zostać właściwie zrozumiane i wykorzystane później podczas eksploatacji.
Wybór osoby tłumaczącej podczas wdrożenia maszyny nie sprowadza się do porównania kosztu usługi z kosztem pracy własnego pracownika. Znaczenie mają również ciągłość komunikacji, charakter przekazywanych informacji, doświadczenie językowe i techniczne oraz gotowość osoby wyznaczonej do pełnienia tej funkcji.
Pracownik znający zakład i proces może wnieść do komunikacji cenną wiedzę. Tłumacz techniczny wnosi natomiast doświadczenie w przekazywaniu informacji między językami w różnych środowiskach przemysłowych. W niektórych projektach te kompetencje mogą się uzupełniać, a ich połączenie może ułatwić komunikację między producentem maszyny a jej użytkownikiem.
Nie zawsze jednak potrzebne lub możliwe jest zaangażowanie obu osób. Dlatego decyzję o tym, kto ma tłumaczyć podczas instalacji i uruchomienia maszyny, odbioru linii produkcyjnej czy szkolenia z obsługi i konserwacji, należy podjąć z uwzględnieniem charakteru projektu i oczekiwanych rezultatów.

Krystyna Maternia – tłumaczka techniczna języków włoskiego, polskiego i angielskiego oraz konsultantka ds. komunikacji w międzynarodowych projektach przemysłowych.
Od ponad 20 lat działa na styku producenta, dokumentacji i użytkownika końcowego w projektach realizowanych pomiędzy Polską a Włochami.
Odpowiada za skuteczny transfer wiedzy na halach produkcyjnych. Specjalizuje się w identyfikowaniu problemów wynikających z niespójności pomiędzy dokumentacją, przepływem informacji i sposobem realizacji działań w projektach wdrożeniowych zagranicznych maszyn.