Wszystko zaczęło się od lwa. Dokładniej, od wizyty w jednym z tych ciekawych muzeów w Mediolanie, gdzie nigdy nie wiesz na jaki eksponat trafisz. A jeszcze dokładniej, od trzech lwów, które wyglądają niemal jak bliźniaki jednojajowe, choć pochodzą z różnych epok i miejsc, a stworzyli je ludzie o bardzo odległych temperamentach artystycznych. Kiedy wreszcie zebrałam informacje o wszystkich trzech lwach, pomyślałam: hola hola! czy ja właśnie odkryłam największą teorię spiskową Europy?
Jak to się zaczęło. Tajemniczy lew z obrazu w muzeum Poldi Pezzoli w Mediolanie

Pewnego jesiennego wieczoru Ania przysłała mi zdjęcie obrazu Jusepe de Ribery „Portret misjonarza jezuity”. Obraz wisi w Museo Poldi Pezzoli, jednym z najciekawszych muzeów w Mediolanie, idealnym dla osób szukających czegoś bardziej kameralnego niż tłoczne Duomo. Na obrazie starszy zakonnik, jezuita, delikatnie kładzie prawą dłoń na grzywie wielkiego lwa. Pysk, grzywa, łapa z pazurami i ogon zwierzęcia zostały oddane przez artystę szybkimi pociągnięciami pędzla.
Pierwsze skojarzenie: Skąd ja znam tego lwa?
Asystent AI powiedziałby pewnie coś w stylu: Ikonografia europejskiego baroku, oświecenia i sztuki ludowej rzadko pozwala prześledzić ciągłość motywu z taką precyzją, jak w przypadku przedstawień lwa. Choć fauna afrykańska była w XVII-XIX wieku dla większości Europejczyków czymś odległym, motyw lwa powracał konsekwentnie w malarstwie, rzemiośle i rzeźbie… eee… STOP!
Ja natomiast mówię: Potrzymaj mi aperitivo! I zaczynam śledztwo.
Lew z Zamku Gripsholm: celebryta, ikona, mem

Lew z Gripsholm to słynny na całym świecie okaz wypchanego zwierzęcia. Jeżeli patrzysz na jego zdjęcie i myślisz, że to nie może być prawda, to owszem, to jest prawda. Lew jest prawdziwy i jest jednym z najciekawszych eksponatów muzealnych w szwedzkim zamku. Został wypchany w XVIII wieku i do dziś fascynuje fanów historii, ciekawostek o sztuce, memów i absurdalnych żartów.
Fot.: Bingar1234 / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0
Pójdźmy jednak krok dalej i porównajmy go z lwem Ribery. Zaskakujące podobieństwo, czyż nie? Ten sam nieobecny wyraz pyska. To samo hipnotyzujące spojrzenie. Ten sam poziom artystycznego podobieństwa dzikiej bestii do czegoś niewypowiedzianego.
Jednym słowem: te zbieżności są zbyt duże, by je ignorować!
Medynia Głogowska: polski element układanki
Ośrodek Garncarski MEDYNIA to przede wszystkim bardzo ciekawe miejsce związane ze sztuką ludową i polecam, jeżeli akurat będziesz w pobliżu. Prezentowana jest tutaj historia największego w Polsce zagłębia garncarskiego. Pracownie, ekspozycje ceramiki, piece garncarskie, ciekawostki o sztuce ludowej, ludzie i ich dzieje. Naprawdę sztos!
Jednym z prezentowanych tutaj artystów jest Stefan Głowiak. Jego ceramiczne cudeńka można oglądać nie tylko w Medyni G., ale również w Rzeszowie, Toruniu czy Warszawie. Robił genialne, tradycyjne piece ceramiczne i jeżeli już przynudzam, to sory, ale musiałam dojść do tego punktu.
Jeden z pieców Stefana Głowiaka jest bowiem ozdobiony podobizną lwa. Już coś łapiesz, n’cest pas? Lew ulepiony z gliny przez ludowego artystę z Podkarpacia wygląda wypisz wymaluj jak lew z Gripsholm i lew z mediolańskiego obrazu Ribeiry. To zdecydowanie nie jest zwykły, ludowy lew ulepiony z ceramiki…


Chwila prawdy: analiza porównawcza trzech lwów
Po zestawieniu wszystkich trzech lwich wizerunków zaczynają pojawiać się pytania. Poważne pytania. Pytania, których do tej pory nie odważyli się postawić nawet doktoranci historii sztuki.



Czy to przypadek?
Czy to migracja motywu artystycznego?
I wreszcie: CZY TO MÓGŁ BYĆ TEN SAM LEW?
Pytanie zasadnicze: czy to mógł być ten sam lew?
Czy to możliwe, że lew z Mediolanu przez kilka stuleci krążył po Europie, zahaczając o Szwecję i niemal nie pozostawiając śladów? Dziś, dzięki sokolemu oku Anny, ta historia może się okazać jedną z największych sensacji dziejów nowożytnych. Kim był? Jaki miał cel? Czy był lwem szpiegującym? Jeżeli tak, to pod rozkazami jakiego imperium? I czego, u licha, szukał w Medyni Głogowskiej?
Nie mamy dowodów, że to ten sam lew.
Nie mamy dowodów, że nie.
Sprawa pozostaje otwarta.
COŚ WIĘCEJ O MEDIOLANIE Z MNIEJ ZNANEJ PERSPEKTYWY?


